W Miluszkowie aktualnie jest 160 psów i 50 kotów!

DLACZEGO LUDZIE ODDAJĄ ZWIERZĘTA?

NIECHCIANE SZCZENIAKI to skutek ludzkiej bezmyślności. W okresie od początku 2019 roku do dziś trafiło do Miluszkowa około 40 takich maluchów. 40 istot, które ktoś postanowił powołać na świat i skazać na bezdomność. Wydawać by się mogło, że przy powszechnym dostępie do opieki weterynaryjnej i wsparciu wielu gmin w opłaceniu kosztów zabiegu sterylizacji/kastracji zjawisko porzuconych szczeniąt powinno być coraz mniejsze. Niestety, tak nie jest.

Często też trafiają do nas maluchy, które ktoś pochopnie adoptował/kupił z różnych źródeł (fb, olx itp.) i po kilku tygodniach, czasem miesiącach uznał, że wychowanie szczeniaka go przerasta. Załatwianie potrzeb na dywan, gryzienie przedmiotów, skakanie na dzieci, hałasowanie podczas nieobecności właścicieli – to najczęściej wymieniane problemy z maluchem. Czy to są problemy, których właściciel mógł nie przewidzieć? Czy wyżej wymienione zachowania szczeniaka są nietypowe? Nie. Dokładnie tak zachowuje się większość szczeniaków. Dlatego przed nabyciem ślicznego, słodkiego szczeniaczka warto się zastanowić, czy rodzina jest gotowa na takie wyzwanie. Gdyby każda taka decyzja była odpowiedzialna i dobrze przemyślana PRZED (a nie PO!) adopcji/kupnie – niechciane maluchy nie musiałyby spędzać tak ważnego dla ich rozwoju dzieciństwa w schronisku.

AGRESJA W STOSUNKU DO DOMOWNIKÓW to druga z najczęstszych przyczyn oddawania psów do schroniska. Kiedy właściciel oddaje do nas swojego psa, przeprowadzamy z nim wywiad, w którym staramy się uzyskać jak najwięcej informacji o charakterze i historii zwierzęcia. Większość z psów w tej grupie trafiła do swoich rodzin jako szczeniak. Oznacza to, że wina za jego zachowanie spoczywa wyłącznie na właścicielu – to on zawiódł, to on nie wychował swojego pupila, to on nie nauczył go poprawnych zachowań i nie wypracował prawidłowych relacji z człowiekiem. Kiedy pytamy właścicieli czy próbowali prosić o pomoc specjalistów (behawiorystów), zazwyczaj słyszymy odpowiedź: nie. Dlaczego? Czy pies, którego jeszcze niedawno tak kochali, nie zasłużył na fachową pomoc, gdy tylko pojawiły się problemy? Dlaczego właściciele tak łatwo i szybko podejmują najgorszą z możliwych decyzji – pozbycie się psa, oddanie go do schroniska? W takich przypadkach winny jest w 100% właściciel, a konsekwencje ponosi pies. Czy to jest fair? Czy tak postępuje odpowiedzialny właściciel? Czy tak należy traktować członka rodziny? Odpowiedź jest oczywista. NIE.

PRZEPROWADZKA. W każdym tygodniu mamy telefony od właścicieli zwierząt z pytaniem czy mogą do nas oddać pupila, bo wkrótce czeka ich przeprowadzka w miejsce, w którym nie mogą trzymać psa czy kota. Jednym z kroków w naszej procedurze adopcyjnej jest wypełnienie ankiety i udzielenie odpowiedzi m.in. na pytanie czy właściciel mieszkania wyraża zgodę na trzymanie tam zwierzęcia oraz co się stanie z psem czy kotem w przypadku przeprowadzki. Te pytania nie są przypadkowe. Zależy nam, żeby rodziny adoptujące od nas psa czy kota wnikliwie przeanalizowały swoje możliwości opieki nad czworonogiem, nie tylko w danej chwili, ale także na wiele, wiele lat. Sądząc po ilości zwierząt, których właściciele pozbywają się z powodu zmiany miejsca zamieszkania, mnóstwo ludzi nie analizuje tego problemu zanim do ich rodziny dołączy nowy pupil. Może gdyby zastanowili się nad tym wcześniej, gdyby przemyśleli i podeszli do decyzji odpowiedzialnie, uniknęliby trudnej sytuacji, a swojemu psu czy kotu oszczędziliby traumy związanej z utratą domu i ludzi, którym ufał.

CHOROBA LUB ŚMIERĆ WŁAŚCICIELA to kolejna z przyczyn, z jakich psy czy koty lądują w schronisku. Są sytuacje, których właściciele zwierząt nie są w stanie przewidzieć. Bywa jednak tak, że osoba w podeszłym wieku decyduje się na adopcję/kupno młodego psa czy kota, nie zastanawiając się nad tym, czy na pewno będzie w stanie się nim opiekować przez najbliższe 15 lat. Takie osoby odwiedzają też nasze schronisko, szukając dla siebie czworonoga. Zapytane przez nas, czy jest ktoś, kto zajmie się zwierzakiem w razie pogorszenia się stanu zdrowia zwykle odpowiadają, że z pewnością opiekę nad ich psem czy kotem w takiej sytuacji przejmie rodzina. Czy na pewno? Okazuje się bowiem, że bardzo często rodziny osób chorych lub zmarłych nie chcą zająć się zwierzęciem, czasem nie mają na to warunków, czasu, a często ochoty. Taki pies czy kot przeżywa wtedy podwójną traumę: najpierw traci ukochanego opiekuna i dom, a potem musi zmierzyć się z trudną, schroniskową rzeczywistością. Czy można tego uniknąć? W wielu przypadkach można. Należy mierzyć siły na zamiary i decydując się na przygarnięcie zwierzaka, pomyśleć nie tylko o tym, czego my chcemy, ale też o tym, czego potrzebuje nasz pupil i czy na pewno podołamy. Nie bądźmy egoistami. Nie realizujmy swoich  zachcianek, myślmy długofalowo. Zgodnie z porzekadłem: „umiesz liczyć, licz na siebie”, nie należy z góry wychodzić z założenia, że obowiązek opieki nad naszym zwierzęciem spadnie na kogoś innego, gdy nas zabraknie lub zachorujemy. Warto porozmawiać z rodziną, zapytać czy wyrażają na to zgodę i czy na pewno się tego podejmą w razie potrzeby. Ważne jest też dobre „dopasowanie” zwierzęcia do nowego opiekuna. Szczeniak czy kociak to nie jest dobry wybór dla seniora, również ze względu na potrzeby zwierzęcia, na jego energię, ciągłe psoty, konieczność częstych spacerów i nauki. Prędzej czy później może okazać się, że temperament nowego członka rodziny poważnie przerasta opiekuna i zwierzak staje się problemem.

Warto też wspomnieć o sytuacji prawnej zwierzęcia, którego właściciel zmarł. Prawo w tym przypadku jest jasne – zwierzę jest częścią masy spadkowej. Oznacza to, że nie jest bezdomne, ponieważ posiada właściciela, którym jest spadkobierca. Jego OBOWIĄZKIEM jest więc zadbać o zwierzaka, zająć się nim lub znaleźć mu nowy dom.

FIRMOWY STRÓŻ. Jedną z zasad, którą się kierujemy, szukając domów dla podopiecznych schroniska jest to, żeby pies był pełnoprawnym członkiem nowej rodziny. Pies to żywa istota, a nie narzędzie. Kiedy więc któryś z naszych podopiecznych dostaje propozycję „posady” na terenie jakiejś firmy, gdzie miałby mieszkać w budzie i pilnować majątku właściciela – odmawiamy. Taki pies nie tylko nadal jest niczyj (zwykle za karmienie go odpowiada będący akurat na zmianie przypadkowy pracownik), ale w sytuacji, gdy firma przestaje istnieć – trafia do schroniska, bo nikt nie czuje się za niego odpowiedzialny. Pies z taką przeszłością ma w dodatku niewielką szansę na adopcję, bo nie został nauczony życia z człowiekiem. Jedyne co potrafi to pilnowanie posesji, a nie taka jest rola członka rodziny.

PROBLEMY WYCHOWAWCZE. Nie każdy musi mieć psa, kota czy inne zwierzę. I nie każdy powinien. Wychowanie psa czy kota nie jest takie proste, jak niektórym się wydaje. A już na pewno żadne zwierzę nie wychowa się samo. Warto więc zanim zdecydujemy się na adopcję, zasięgnąć wiedzy co zrobić, jak postępować, by nowy członek rodziny nie sprawiał  w przyszłości kłopotów. Jeśli więc nie nauczymy psa zajmować się sobą, gdy zostaje sam w domu – będzie piszczał, szczekał, niszczył czy załatwiał się z powodu stresu związanego z rozłąką z rodziną. Jeśli nie wpoimy mu dobrych manier – będzie gryzł, skakał na ludzi, ciągnął na smyczy i rozrabiał. Jeśli pies regularnie zostaje sam w ogrodzie – istnieje spore ryzyko, że będzie kopał dziury znudzony, zniszczy nasadzenia lub ucieknie, by szukać rozrywki gdzie indziej. Jeśli w dodatku nie jest wykastrowany – chęć ucieczek może być jeszcze większa. Każdy zwierzak potrzebuje sporo uwagi, zarówno w domu, jak i poza nim. Nie wystarczą 3 krótkie spacery dziennie, a już na pewno ogród nie może takiego spaceru zastępować. Pies potrzebuje bodźców do prawidłowego funkcjonowania.

Wielu właścicieli ma problemy wychowawcze ze swoimi czworonogami, niestety często na własne życzenie. Problemy jednak same się nie rozwiążą, nie wystarczy poczekać aż psu/kotu „minie”. Odpowiedzialny właściciel powinien szukać pomocy u specjalisty. Niewłaściwe zachowanie psa czy kota to skutek błędów właściciela, a nie zwierzęcia i to właściciel powinien zatroszczyć się o to, by te błędy naprawić. Niestety w takich przypadkach często bywa tak, że za nieudolność wychowawczą człowieka płaci zwierzę. Oddanie do schroniska psa czy kota, bo sprawia problemy wychowawcze, to przykład braku odpowiedzialności i niedojrzałości, bo dojrzały człowiek gotowy jest ponieść konsekwencje swoich decyzji. A tu konsekwencje ponosi zwierzę.

ZŁE TRAKTOWANIE. Bywa, że do schroniska trafiają zwierzęta na zlecenie gminy, policji lub organizacji społecznej, a odebrane z powodu złego traktowania. Zgodnie z art. 7 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt, gdy zdrowie i życie zwierzęcia jest zagrożone, odpowiednie organy/podmioty mogą odebrać je właścicielowi i skierować sprawę do sądu. Znęcanie się nad zwierzęciem zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. Takich psów w ostatnich dwóch latach mieliśmy kilka.

Czym w świetle prawa jest znęcanie się nad zwierzęciem? Wiele osób sądzi, że dotyczy to wyłącznie przemocy fizycznej, jak bicie. Nic bardziej mylnego. Art. 6 uooz wyjaśnia, że znęcanie się to także utrzymywanie zwierzęcia w niewłaściwych warunkach bytowania, brak odpowiedniego schronienia, stałego dostępu do wody, brak pożywienia i dostępu do światła dziennego, nieleczenie chorego zwierzęcia czy równie ważne formy znęcania się psychicznego. Katalog znęcania się nad zwierzętami jest szeroki.

Sytuacja odebranych właścicielowi zwierząt jest trudna. Postępowanie toczy się długo, pies czy kot są w tym czasie „dowodem w sprawie” i nie mogą zostać przekazane do adopcji. Oznacza to, że do zakończenia postępowania (zwykle wiele miesięcy) zwierzę musi mieszkać w schronisku. Tak więc zostają podwójnie skrzywdzone przez właściciela – najpierw poprzez samo znęcanie się, a potem „ukarane” długotrwałym pobytem w schronisku.

 

Od stycznia 2021 roku do dziś odebraliśmy prawie 30 telefonów z prośbą o zgodę na oddanie do schroniska psa i 15 o kota. Kilka razy w tygodniu przyjeżdżają do nas ludzie w tej samej sprawie. Nie świadczy to dobrze o naszym społeczeństwie.

Zwierzęta nie spadają z nieba ani nie wyskakują z kapusty. Wszystkie z pewnością miały kiedyś domy. Nie urodziły się nigdzie. Miały być chciane, kochane, czyjeś. Pojawiły się na świecie z winy człowieka i to obowiązkiem człowieka było zapewnienie im dobrego, godnego życia. Jednak ludzie zawodzą, mimo że jako gatunek jesteśmy wyżej rozwinięci, myślący, teoretycznie rozumni. Teoretycznie.

Źródło informacji: Pilskie Schronisko Dla Zwierząt Miluszków